Dziękujmy spamerom
Tekst oryginalny: Thank the spammers , William R. James, 2003.
Tłumaczenie: hitower![[pl] [pl]](/img/fl12_pl.gif)
Wstęp - od tłumacza
Jestem jaki jestem. Nie lubię spamu. Spam jest zły. Okrada nas wszystkich z czasu i pieniędzy.
Nie lubię ludzi, którzy próbują bogacić się cudzym kosztem i uważają, że wszystko jest w najlepszym
porządku. Nie lubię spamerów. Nie lubię złodziei. W swoim życiu spotkałem i ciągle spotykam różnych
ludzi. Części z nich problem spamu jest obcy, a przynajmniej obojętny. Nierzadko zdumiewa ich moje
podejście do tego problemu i do spamerów. Właśnie takim ludziom dedykuję poniższy tekst. Nie mam już
siły każdego z osobna uświadamiać. Jeśli kogoś interesują moje poglądy na spam, zapraszam do lektury
poniższego tekstu (nie mojego autorstwa, ja tylko starałem się go przetłumaczyć w miarę wiernie).
Dziękujmy spamerom
Dziwne, pamiętam jeszcze czasy gdy zamykanie open-relay'a było traktowane w sieci jako przejaw
złego wychowania, jako coś karygodnego. Dawno temu, na samym początku istnienia Internetu, każdy
kto podpiął się do sieci, dawał coś od siebie - dbał o to, by każdy pakiet mógł dotrzeć do celu.
Niektóre fragmenty sieci posiadały lepsze łącza, a inne czasem wręcz nie funkcjonowały dobrze
z różnych powodów. Ci, którzy dysponowali lepszymi przyłączami oddawali kawałek swojego pasma
by sieć mogła działać w miarę dobrze dla wszystkich. Otwarte serwery poczty (open-relays) były
przydatne. Pozwalały wysłać pocztę w sytuacji gdy właściwy serwer był nieczynny np. z powodu awarii.
Wtedy pojawili się spamerzy. Ponieważ nadużywali oni serwerów poczty, podobnie jak nadużywają
innych rzeczy, serwery open-relay musiały zostać wyłączone. Spamerzy odkryli, że mogą wykorzystać
cudze serwery i obciążyć finansowo setkami, czy wręcz tysiącami dolarów innych, oszczędzając $10
na połączeniach modemowych, podobnie jak złodziej, który kradnie drogocenny pamiątkowy klejnot o niezmierzalnej wartości sentymantalnej
i sprzedaje go za $20 by kupić działkę kokainy. Dawne oprogramowanie, które dobrze działało, musiało
zostać wymienione aby zamknąć coś, co wcześniej było cenne i przydatne. Podziekujmy za to spamerom.
Ale to nie jedyna rzecz, którą spamerzy zrujnowali. Dostawcy darmowych usług rośli w siłę. Usługi nie były
może idealne, wiązały się z otrzymywaniem ogłoszeń, ale była to forma płatności, więc nikt
nie narzekał. W końcu, neiktóre usługi były całkiem dobre nawet mimo
otwierania dodatkowych reklam.
Oczywiście spamerzy nauczyli się, że również i to mogą wykorzystać. Trzymali się
zasady "nadużyj szybko, zanim stracisz okazję" - oczywiście zdawali sobie sprawę, że to właśnie
ich poczynania będą przyczyną znikania darmowych usług. Ale spamerom to nie przeszkadzało. Musieli
przecież wydoić bliźnich zanim inny spamer by zdążył. Ich poczynania sprawiły, że biznes stał się
nieopłacalny. Dziękujemy, spamerzy, dziękujemy bardzo.
Spróbuj odpytać jakąkolwiek bazę danych zawierającą adresy mailowe. Albo dostęp do niej jest
płatny, albo wymaga przepisania jakiegoś kodu z wyświetlanego obrazka za każdym razem zanim
pobierzesz jakieś dane. Dlaczego? Bo spamerzy zauważyli, że znajdą tu źródło działających adresów
mailowych i zaczęli przeczesywać serwery swoimi harvesterami (automatami) gromadząc wszystkie
interesujące ich dane i przeciążając sieć ponad 1000-krotnie tylko po to, by zebrać trochę
adresów, a potem na nie spamować. Dlatego, aby się przed spamerami bronić i nie dopuścić do padania
serwerów, operatorzy zmuszeni zostali do stosowania rozwiązań uniemożliwiających korzystanie
robotom z publicznych baz danych. Dziękujemy spamerom.
Oczywiście nie należy zapominać o sieci UseNet (newsy). Kiedyś nieczytelne lub nieprawdziwe adresy
email były źle postrzegane. Obecnie dosłownie garstka ludzi ma odwagę podpisywać się swoimi adresami.
Jeśli chcesz z kimś podyskutować prywatnie na boku, to albo nie możesz tego zrobić przy pomocy emaila,
albo musisz spędzić trochę czasu na odgadywaniu prawdziwego maila danej osoby. Dziękujemy, spamerzy!
Spamerzy twierdzą, że prowadzą legalny biznes, ale taki, który wymaga podania adresu mailowego gdy chcesz coś
od nich kupić/usyskać. Żeby się gdziekolwiek zapisać, musisz podać swój adres, z którego nie będziesz jednak
długo korzystać, gdyż wkrótce zacznie na niego spływać spam. Nie można już nikomu ufać. No i znowu,
kolejna rzecz, za którą dziękujemy spamerom.
Co powiesz na dynamiczne klasy adresowe? Wielu providerów ich używa, oferując swoim klientom modemowym adresy IP
z tej samej puli. Jeden spamer może narozrabiać tak, że inni będą musieli filtrować całą klasę adresową
by ochronić swoje systemy. Ale spamer wysłał swoje śmieci, rozłączył się, a teraz może mieć inny IP.
Cieszy się mimo tego, że w chwili obecnej wszyscy inni ludzie, którym przydzielony został jego poprzedni (lub podobny) adres,
mają problemy, bo są blokowani. Za to również podziękujmy spamerom.
Jeśli wysyłasz maila z dialup'u spora część świata go odrzuci nawet jeśli Twój serwer lub każdy inny
z tej samej klasy adresowej nigdy nie rozsyłał spamu. Przecież nie można przewidzieć, czy spam nie zostanie wysłany z takiego adresu.
Dlatego providerzy niemal zawsze blokują serwery poczty uruchomione na połączeniach komutowanych,
niezależnie od tego jak bardzo czyste masz sumienie. Nic na to nie poradzisz, że w obecnych czasach
serwer poczty ma sens jedynie w przypadku stałego łącza. Dziękujemy wam, spamerzy!
AOL niedawno ogłosił, że dzienna porcja spamu na ich serwerach osiągnęła miliard szt. (na dzień!).
Szacują, że każdego użytkownika ok. $5 miesięcznie kosztuje pokrywanie kosztów za marnowane pasmo
i zasoby w związku z istnieniem spamu. Łał, dziękujemy spamerom!
A co z wolnością? Coraz mniej akceptowalne staje się używanie czegokolwiek w sieci bez ciągłego
monitoringu z czyjejś strony, czy to ISP, czy też agencji rządowej, etc. Jeśli chcesz używać
komputera w sieci musisz się zidentyfikować. Twoje poczynania są coraz dokładniej logowane.
Czy nadejdzie dzień, w którym rząd sprawdzi Twoją pocztę i orzeknie, czy masz prawo do wolności
w sieci - czy nie? Możliwe. Gdy to się stanie, podziękujesz spamerom.
Nadal zastanawiasz się dlaczego walczę ze spamerami? Ja zastanawiam się dlaczego Ty tego nie robisz.
Niekoniecznie konkretnie Ty, ale miliony innych użytkowników Internetu. Gdyby tylko 2% ostro zwalczało
spam, gdyby tylko 10% providerów blokowało całkowicie ruch od/do sieci sprzyjających spamerom (i nie mam
tu na myśli wyłącznie poczty, ale np. również www), to spamerzy nie mieliby ochoty się do nich łączyć.
A więc? Dlaczego tak się nie dzieje? Czy ludzie są naprawdę takimi baranami, że po prostu godzą się
z nadużyciami i zakładają, że niszczenie jest naturalnym stanem rzeczy? A może po prostu ludzie są
zbyt leniwi, by się włączyć do walki, by się zaangażować? Sam nie wiem. Tak czy siak zawsze będą
spamerzy i inni złodzieje czekający na łatwą okazję oraz providerzy, którzy będą chcieli im świadczyć
usługi, skuszeni ich brudnymi pieniędzmi. Ale gdy dojdzie do tego, że poczta elektroniczna stanie się
usługą bezużyteczną (a nastąpi to już niedługo, jeśli nic się nie zmieni!), gdy ludzie będą musieli
powrócić do telefonicznych rozmów zamiejscowych, albo gołębi pocztowych.. podziękujemy spamerom.
Jeszcze raz, dziękujmy wszystkim, którzy robili i robią interesy ze spamerami, kupują ich produkty,
sprzedają im łącza czy hostują strony. Dziękujmy również tym, którzy dostrzegając zjawisko spamu ignorują
je i robią interesy z firmami sprzyjającymi spamerom. Czy mówię o Tobie? Jeśli tak - dzięki. Wielkie
dzięki! Mam tylko nadzieję, że to co zyskałeś, było tego wszystkiego warte.
|