[Nospam-PL.NET] [Nospam-PL.NET]


Twój IP:
54.196.38.114





Poniedziałek, 23 VII 2018

wersja do druku [print]

Motywy działania PolSpamu

Oświadczenie PolSpamu pozostawiam bez komentarza.


Rozmiary epidemii jaką jest spam powodują, że przestał on już być błahostką powodującą jedynie rozdrażnienie niektórych odbiorców ale stał się poważnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa sieci.

Spam kosztuje. Spam kosztuje bardzo, bardzo dużo. Tylko, że nie płacą jego nadawcy. Na większości serwerów obciążenie spamem wynosi nie mniej niż 30% poczty, ale są też rekordziści, na których spam to ponad 90% całej przychodzącej poczty - to serwery z kontami używanymi od kilku lat. Tylko że te stare konta są właśnie najcenniejsze, więc trzeba zacisnąć zęby i filtrować. Przesłanie takiej ilości danych kosztuje i płaci za to właściciel serwera (wysokie koszty dzierżawy łącza), a także właściciele wszystkich łącz, przez które ten spam przeszedł. Przechowywanie takiej ilości spamu na serwerach kosztuje (np. koszty zakupu macierzy dyskowych). Jego przetwarzanie kosztuje (np. czas procesorów, który mógł zamiast tego służyć podniesieniu komfortu pracy klientów). Filtrowanie spamu kosztuje i naraża na utratę klientów (praca administratorów i przepraszanie wściekłych odbiorców spamu). Odbieranie tego spamu kosztuje (koszt połączenia modemowego klientów odbierających pocztę, i to często wcale nie przez zwykły modem, ale np. przez GPRS). To oczywiście pewne uproszczenia. Ale ktoś musi za to wszystko zapłacić, zwykle klienci. Wypowiedź w duchu "dziękujemy twórcom Internetu, ale teraz nadeszły czasy rynkowe i wszystko się zmieniło" to istna kpina. To właśnie z realiów rynkowych wynika konieczność ochrony przed spamem.

Te same "realia rynkowe" nie mogą kłócić się z poszanowaniem prywatnej własności. Adresy poczty elektronicznej są własnością osób, które zapłaciły za ich użytkowanie: adresatów. Nie nadawców. Osoby piszące o "komercjalizacji Internetu" zachowują się tak, jakby tego nie rozumiały. Oczywiście, jeżeli mowa o darmowych kontach, to ich właścicielem jest dostawca usługi i on może decydować o przysyłanych reklamach. Ale nie udawajmy - nie o takich reklamach mowa. Nie dodajemy do bazy mailingów wykonywanych zgodnie z regulaminem kont przez Onet, WP czy Polbox, ponieważ rozumiemy zasady, na jakich te serwisy udostępniają użytkownikom swoje usługi. Decyzja o zawartości skrzynki pocztowej należy do osoby, która za nią zapłaciła. Nie do osoby, która chciałaby swoją wiadomość rozesłać w maksymalnej liczbie egzemplarzy. Przy okazji - na dokładnie tej samej zasadzie działają wirusy. Różnica polega m.in. na tym, że wirusy są obecnie mniejszym obciążeniem dla Internetu, niż spam. Producenci skanerów antywirusowych zabezpieczających pocztę elektroniczną standardowo umieszczają obecnie w swoich programach dodatkowe moduły do wykrywania i blokowania spamu.

Spam obraża i demoralizuje: dlaczego dziecko które założyło konto pocztowe w szkolnej pracowni informatycznej na drugi dzień dostaje ofertę wizyty w porno-witrynie, dlaczego jego ojciec codziennie musi czytać oferty na towary które nie są mu do niczego potrzebne - niech to nawet nie będą oferty seksualne, tylko meble pochodzące z drugiego krańca Polski czy świata? Spam kosztuje, zabiera czas, narusza godność osobistą i prawo do prywatności.

Mówiąc obrazowo, tak można przedstawić różnicę między zwykłym użytkownikiem sieci a spamerem: zwykli użytkownicy Internetu to przechodnie idący ulicą pełną sklepów. Na sklepach wiszą reklamy, są witryny wystawowe (strony WWW). Przechodnie mogą wejść do któregoś sklepu (opt-in), ale nie muszą, mogą pójść dalej. Spamerzy natomiast stawiają swój sklep na środku ulicy, blokując ruch. Jedyna droga dalej wiedzie wówczas przez ich sklep. Mają najwyżej specjalne przejście obok sklepu dostępne tylko dla tych, którzy podpiszą odpowiedni papierek (opt-out).

Porównanie Internetu do ulicy też jest odpowiednie. Zwykle, każdy kawałek ulicy ma swojego właściciela: są drogi państwowe, drogi gminne, prywatne autostrady czy dojazdy do posesji. Każdy buduje taką drogę, jaka mu potrzebna, by połączyć się z siecią komunikacyjną, która może sprawnie funkcjonować tylko jako całość. Spamerzy są jak właściciele firm przewozowych, wysyłający konwój ciężarówek wszelkimi możliwymi drogami - zarówno szeroką autostradą, jak i małą prywatną drogą, nieprzygotowaną do takiego ruchu, bez zwracania uwagi na prawa właścicieli dróg.

Doskonale znamy odpowiedź spamerów - "niechcianą reklamę można skasować". Ale żeby skasować, trzeba najpierw wiedzieć, co jest w tej wiadomości. Czyli przeczytać. A cała rzecz opiera się na stwierdzeniu prostego faktu - właściciel adresu ma prawo decydować, co chce czytać, a czego nie. Właściciel adresu, a nie jakaś obca osoba, która postanowiła kolejny adres "potencjalnego klienta" dopisać do swojej bazy danych. Jest wielu spamerów, ktorzy jako nowicjusze nie rozumieją problemu i są zdziwieni reakcją odbiorców. Wydaje im się, ze wylanie komuś szklanki wody na głowę to niewinny zart i wystarczy się wytrzeć. Nie rozumieją tego, że polewany człowiek, z trudem usiłuje właśnie ratować resztki utraconego w powodzi dobytku. A ci, którzy z premedytacją otwierają tamy bardzo często udają niewiniątka, którym jednorazowo przytrafił się nieprzemyślany do końca, trochę niezręczny dowcip i nadal z przekonaniem głoszą, że woda jest niezbędna do życia.

Internet od dawna był, i nadal jest komercyjny. Internet był komercyjny zanim pojawił się spam. Spam nie jest potrzebny Internetowi do funkcjonowania. Płaci się za łącza, za adresy poczty elektronicznej, za usługi hostingowe itp. Użytkownicy tych dóbr nie chcą być okradani i mają do tego święte prawo, ponieważ za nie zapłacili. Niestety, protokoły Internetu (IP, SMTP itd.) powstały w epoce, gdy nikt nie myślał o "płaceniu za Internet", powstały one na zasadzie wzajemnego zaufania - strona obsługująca żądanie (np. połączenia do portu TCP, przesłania poczty itd.) musi ufać stronie inicjującej operację, ponieważ zabezpieczenia nie są "wpisane" w odpowiednie protokoły. Być może zostaną wpisane, bo Internet Engineering Task Force pracuje właśnie nad nowymi protokołami, które umożliwią lepszą ochronę Internetu przed nadużyciami.

Reklama w Internecie to nowy rynek, dużo młodszy niż sam rynek usług internetowych. I nie ma żadnych szans, żeby rynek reklamy działał w oderwaniu od rynku usług internetowych, ani od jego realiów technicznych. Alternatywą jest utworzenie przez reklamodawców własnej sieci, z własnymi protokołami i standardami - i zachęcenie ludzi, by chcieli z tej sieci korzystać. Podstawowym błędem spamerów-reklamodawców jest traktowanie całej sieci jako miejsca publicznego i celowe przekraczanie granicy, za którą już rozciągają się prywatne obszary sieci.

Tworząc PolSpam udostępniamy tylko jedno z bardzo wielu narzędzi pomagających filtrować niechcianą pocztę. Użytkownicy mają pełną swobodę korzystania z takich narzędzi. Nikt rozsądny ich do tego nie zmusza, ani nikt im nie zabrania. Działalność Polspamu oparta jest na zasadach zawartych w fundamentalnych dla sieci dokumentach. Ale organizacje takie jak SMB nie zapoznawszy się z tymi zasadami mają swoją wizję funkcjonowania sieci i bardzo by chciały ograniczyć działalność PolSpamu, odbierając użytkownikom Internetu kolejne narzędzie wspomagające ich w dysponowaniu swoją własnością. Im bardziej grożą PolSpamowi, tym bardziej my unikamy kontaktu. Naszą misją jest przede wszystkim dostarczanie skutecznych narzędzi do filtrowania spamu, a nie awantury ze spamerami. Wszyscy chcą znać nasze adresy i nazwiska, żeby wiedzieć kogo mogą "opierniczyć", komu przypisać winę za to, że rozsyłany spam nie przyniósł spodziewanych efektów tylko masę zwrotów i niegrzecznych odpowiedzi i nieprzyjemnych akcji odwetowych, z którymi nie mamy nic wspólnego. Ale już znacznie mniej naszych korespondentów czyta w FAQ'u dlaczego i jak działamy.

To właśnie takie podejście marketingowców jest "po tej stronie" uważane za arogancję. Zdajemy sobie sprawę z tego, że nie wszyscy marketingowcy są tacy ale to najczęściej z takimi mamy do czynienia. I to właśnie takie podejście marketingowców powoduje, że kolejne wynalazki informatyków stają się bezużyteczne - sromotny koniec przyszedł już dawno na tak cenną rzecz jak open-relay, spam zabił 2-3 lata temu skrypty form-mail, na początku tego roku zniszczył windows messengera i niszczy komunikatory w rodzaju ICQ, a także wiele innych narzędzi stworzonych do komunikacji. PolSpam walczy o to, by źle pojmowany marketing nie zniszczył również poczty elektronicznej. Nie jesteśmy w tej walce osamotnieni.

--
Administratorzy systemu PolSpam

                                                                                                                                 

Data ostatniej modyfikacji: 06 IV 2003

wersja do druku [print]

--REKLAMA-- --REKLAMA--

 

-

Przysięga głazu rzecznego

"W żadnych okolicznościach i pod żadnym pozorem nie kupię niczego, co zostało mi zaoferowane w formie niezamawianej przesyłki elektronicznej. Nigdy też nie będę forwardował do dużej liczby odbiorców listów łańcuszkowych, petycji, masowych przesyłek czy ostrzeżeń o wirusach. Niech powstrzymanie się od tego będzie moim wkładem dla przetrwania społeczności internetowej."

The Boulder Pledge

"Under no circumstances will I ever purchase anything offered to me as the result of an unsolicited e-mail message. Nor will I forward chain letters, petitions, mass mailings, or virus warnings to large numbers of others. This is my contribution to the survival of the online community."

Roger Ebert, 1996

-
 
[Lynx Friendly] [Valid CSS!] [Valid HTML 4.0!] [W3C-WAI WCAG 1.0 Level A] [Vim The Editor]
 
X X

Copyright by Łukasz Kozicki © 2002-2003
witryna hostowana przez home.pl
Privacy Policy