Witaj w killfile, Polsko
Data pierwszej publikacji: 21.XI.2003
Dla niezorientowanych: "killfile" to nazwa pliku, w którym przechowywane są adresy osób lub ich grup, od których nie chcemy
otrzymywać poczty lub czytać ich artykułów w usenecie .
Obserwatorzy wypowiedzi przeciwników spamu w "Mekce antyspamerów", jaką można chyba nazwać grupę dyskusyjną
n.a.n-a.e. zauważyli zapewne nasilające się od pewnego czasu niepokojące zjawisko. Wydaje się mianowicie,
że coraz bardziej psuje się opinia na temat Polski wśród użytkowników Internetu na świecie, a w każdym razie w środowisku antyspamowym. Szczególnie pogorszenie sytuacji nastąpiło w VIII.2003, po
wyjawieniu przez nowozelandzkiego spamera,
że swoje witryny hostuje u "ignorujących skargi prowiderów w Polsce i Pakistanie". Drugim w tym roku ciosem w reputację Polski był
opublikowany w IX.2003 artykuł w WiredNews prezentujący pewne
nielegalne polskie przedsięwzięcie: oferta ochrony stron internetowych używanych przez spamerów przed narzędziami do tropienia źródeł spamu,
z wykorzystaniem sieci około 0.5 mln komputerów, nad którymi zdalnie przejęto kontrolę. Nie był to jednak początek kłopotów.
Nic nowego...
Polskę oskarżano już dawno o to, że jest zamieszkiwana
przez spamerów , o wieloletnie braki
w kontoli ilości spamu . Długotrwałe ignorowanie tego typu ostrzeżeń doprowadziło już kilka państw ,
zwłaszcza Dalekiego Wschodu, do daleko posuniętej alienacji: poczta z tych krajów jest niemal powszechinie blokowana. Najgorsza kara
spotkała Kostarykę - Republika Kostaryki stała się praktycznie intranetem , cały świat blokuje komunikację do tego państwa, a powodem blokady
jest odmowa ze strony państwowych kostarykańskich firm internetowych zapanowania nad hostującymi się u nich spamerami.
Suresh Ramasubramanian, szef India CAUCE , w wywiadzie z VI.2003
wymienia Polskę w grupie 16 państw, w których
znajduje się 90% ze wszystkich światowych O/R . Niestety, znaczny udział ma w tym TP S.A., której
adresy są coraz powszechniej blokowane ze
względu na jednoznaczną opinię o firmie...
TPNet jest już jednym tchem wymieniana z Chinanet-em i Kornet-em jako najbardziej pro-spamerscy providerzy na świecie (zapewne pomaga w tym
14 listingów TPNetu w
SpamHaus ). Aż chciałoby się powiedzieć "dziękujemy ci ,
Telekompromitacjo Polska S.A". Na obronę TPNetu trzeba dodać, że firma właśnie wprowadza dość restrykcyjne regulaminy
antyspamowe, ale to niestety za mało, by dało jakikolwiek skutek: po pierwsze - te regulaminy muszą okazac się faktycznym
"biczem na spamerów", a po drugie - użytkownicy Internetu na świecie muszą to zauważyć.
Już prawie na koniec dodam, że właśnie dowiedziałem się, iż JAMMC - jeden z bardziej restrykcyjnych RBLi - w instrukcji usuwania wpisów ze swojej bazy antyspamowej wymieniając kilka krajów, a między
nimi Polskę, informuje, że "jeśli Twój serwer jest zlokalizowany w jednym z tych krajów, to i tak nie zostanie skreślony z listy".
Całe szczęsie, że na razie nie znaleźlismy się na niedawno wznowionej przez SpamHaus liście "10 najbardziej spamerskich krajów" (w XI.2003 na liście tej znalazły się USA, Chiny, Brazylia, Korea Płdn., Argentyna, Kanada,
Włochy, Rosja, Tajwan i Japonia).
Co robić?
Co możemy zrobić, by poprawić nieco nasza sytuację? Nie wiem. Może włączyć się czynnie w funkcjonowanie grupy
n.a.n-a.e. ? To oczywiście mało - nie wystarczy
tam "być" i "odzywać się" - trzeba również odzywać sę na temat i z sensem, a na potwierdzenie słów ukazywać konkretne działania
- jeśli nie własne, a to byłoby najlepsze - to choćby wskazywać na nasze lokalne sukcesy w zwalczaniu spamu oraz pomagac w walce
ze spamem innym uczestnikom grupy. Może to coś da. Może, za wiele miesięcy.
|