[Nospam-PL.NET] [Nospam-PL.NET]


Twój IP:
54.81.232.54





Sobota, 26 V 2018

wersja do druku [print]

Polityczny mailbombing patentowy

Po raz kolejny zdarza się przypadek, gdy polityk zachęca internautów do masowej wysyłki protestów na określony temat, poprzez skrypt zainstalowany na jego stronie internetowej. Metoda wysyłki jest jednak... odległa od idealnej.

Józef Pinior z partii Socjaldemokracja Polska zachęca Internautów[pl] do "wymuszenia na osobach odpowiedzialnych za kształt stanowiska rządu w sprawie patentów na oprogramowanie, jasnej deklaracji sprzeciwiającej się tej praktyce w UE." Cel akcji szczytny, nic dziwnego że przyłączył się[pl] do niej m.in. renomowany serwis 7thGuard.net.

A jednak, można mieć poważne wątpliwości, czy akcja jest przeprowadzana we właściwy sposób, bowiem przyjęta metoda wysyłki sytuuje akcje niebezpiecznie blisko politycznego spamu lub mailbombingu. Sprawę tę komentuje[pl]między innymi Piotr Waglowski: Ja jestem przeciw patentom na oprogramowanie, ale jestem również przeciw spamowaniu. Spam polityczny jest taką sama patologią jak pornograficzny i handlowy i każdy inny. Kierowany na prywatne skrzynki pocztowe jest również naruszeniem prywatności. Serwisy administracji publicznej zaś nie są tworzone dla rozgrywania wyborczej kampanii. (...) To kolejny raz, gdy przez strone polityka można wysłać "protest" zalewający skrzynki ministrów. Poprzednim razem[nospam-pl.net] posłowie byli dumni, że zablokowali całkowicie serwis rządowy. Wówczas rzecz dotyczyła podatku VAT... Blokada serwisu oznacza zaś, że inni nie mogą wysłać petycji w swoim imieniu. W moim odczuciu to działanie wbrew zasadom przewidzianym w Konstytucji.

Nie pozostało to bez odpowiedzi. Radosław Tadajewski, przedstawiciel posła Józefa Piniora, przedstawił na łamach Dziennika Interneutów[pl] swoje stanowisko[pl], w którym między innymi czytamy: Konstytucja RP gwarantuje każdemu z nas prawo zwracania się z petycjami i skargami do organów administracji publicznej. Uprawnienie to konkretyzuje art. 221 Kodeksu Postępowania Administracyjnego, który stanowi:
§ 1. Zagwarantowane każdemu w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej prawo składania petycji, skarg i wniosków do organów państwowych, organów jednostek samorządu terytorialnego, organów samorządowych jednostek organizacyjnych oraz do organizacji i instytucji społecznych realizowane jest na zasadach określonych przepisami niniejszego działu.
§ 2. Petycje, skargi i wnioski mogą być składane do organizacji i instytucji społecznych w związku z wykonywanymi przez nie zadaniami zleconymi z zakresu administracji publicznej.
§ 3. Petycje, skargi i wnioski można składać w interesie publicznym, własnym lub innej osoby za jej zgodą.
Jak widać prawo zwracania się do właściwych Organów Państwowych gwarantuje nam Konstytucja RP. Wynika z tego, że wypowiedź Pana Waglowskiego włącznie z jej krzykliwym tytułem jest niezgodna z prawdą.

Pan Tadajewski zachciał przytoczyć art. 221 kpa. Zwracam jednak uwagę, że zwyczajowo przyjęta forma składania "petycji, skarg i wniosków", w wypadku składania tej petycji przez jeden podmiot w imieniu większej liczby osób, to jeden tekst petycji + lista osób podpisanych. W tym wypadku została przez jeden podmiot zorganizowana wysyłka kolejnych egzemplarzy, z podpisami każdej osoby oddzielnie. Inna możliwa forma organizacji wysyłki to udostępnienie na stronie tekstu tej petycji i sugerowanych adresów odbiorców (powinny być one w formie niestrawnej dla harvesterów adresów) oraz zachęty, by każdy chętny skopiował ten tekst do swojego programu pocztowego, ewentualnie własnoręcznie go wyedytował, a następnie samodzielnie wysłał. W ten sposób wysyłający sam dokonywałby aktu woli i w takim wypadku występowałby przypadek składania petycji w imieniu własnym osoby petycję składającej.

W postaci w jakiej zostało to zorganizowane, nie wiadomo nawet w którym momencie następuje wysyłka i niewiele ma to zatem wspólnego z rzeczywistym aktem woli, ponieważ wysyłający nie wie w którym momencie może się np. rozmyślić, co wysyłce zapobiegłoby. O momencie wysyłki w tym przypadku decyduje twórca skryptu - a formalnie decyzję tę, zamiast nadawcy, podejmuje polityk, który zorganizował akcję.

Przyznam, że zastanawiałem się nad tą akcją i sam w rzeczy samej mam wątpliwości czy spełnia ona wszystkie przesłanki do nazwania jej spamem. Wprawdzie akcja ta ma pewne cechy spamu, ale jednak różni się od niego bardzo kilkoma istotnymi cechami, która sprawa ze może być trudno uznać tego typu wysyłkę za spam. Poza przytoczonymi argumentami, w tym konkretnym wypadku, praktycznie rzecz biorąc, to społeczeństwo jest pracodawcą Premiera i Ministrów - a jednym z praw pracodawcy jest decydować jaka poczta będzie docierała do skrzynki pracownika... Ponadto, jak słusznie wskazuje Pan Tadajewski, każdy ma prawo przekazać swoją opinię Radzie Ministrów. Jak zresztą lepiej instytucje publiczne mogłaby się dowiedzieć co myślą obywatele, jeśli nie przez tych obywateli gromką (tj, zazwyczaj masową) wypowiedź?

Mimo wszystko jednak mam wątpliwości co do strony formalnej. Nie zapominajmy, że funkcjonowanie sieci jest uregulowane nie tylko przez Netykietę (RFC 1855[en]) ale również przez kilka tysięcy innych mniej lub bardziej formalnych aktów normalizacyjnych. Nawet jeśli przedmiotowa wysyłka nie jest spamem wedle standardowej definicji spamu[nospam-pl.net] (przypominam, że mimo swej użyteczności, jest to definicja nieformalna), to można się spierać, czy nie jest to jednak spam wedle definicji formalnej, tj. wedle RFC 2635[en]DON'T SPEW. A Set of Guidelines for Mass Unsolicited Mailings and Postings (spam*) , cytuję: "Many of those entities believe they have found a paradise of thousands of potential customers each of whom is desperate to learn about stunning new business opportunities. Alternatively, some of the new netizens believe all people should at least hear about the one true religion or political party or process." Tu właśnie moim zdaniem można mówić o ostatnim z wymienionych przykładów. Przy tym sposób zorganizowania wysyłki ma cechy klasycznego mailbombingu, czyli formy ataku typu DoS który jest naruszeniem zasad bezpieczeństwa sieci, utrudniając korzystanie z niej (por. RFC 2828[en], definicja terminu "denial of service"). Atak tego typu nie podlega ochronie prawnej, a wręcz stanowi naruszenie prawa (por. artykuł Romana Biedy Odpowiedzialność karna sprawcy ataku typu DOS[pl]). Ponadto, jak słusznie wskazuje Piotr Waglowski, blokada serwisu publicznego oznacza, że inni nie mogą wysłać petycji w swoim imieniu - co narusza ich konstytucyjne prawa. Oczywiście można dyskutować co do słuszności przytoczonych tu argumentów, jednak sam fakt, że kwestie te są dyskusyjne, rzuca moim zdaniem cień na stronę formalną tej akcji.

Abstrahując od słuszności samej wysyłki, którą całkowicie popieram i osobiście również napisałem w tej sprawie do zaproponowanych na stronie Pana Piniora członków Rady Ministrów, uważam jednak, że akcja tego typu powinna spełniać wszelkie wymogi formalne, które nie pozostawiałyby wątpliwości co do przestrzegania zarówno norm prawnych jak i zasad współżycia w Internecie.

Ponadto, skrypt ten łamie inne z zaleceń Mail Abuse Prevention System, na której to instytucji autorytet Pan Tadajewski zechciał się powołać, przywołując definicję spamu[nospam-pl.net] w moim przekładzie z j. angielskiego. Chodzi mianowicie o kwestę "(...) Jedynie w wypadku gdy domyślną opcją jest nie-wysyłanie żadnych maili, zaznaczenie przez użytkownika ewentualnej zgody na taką wysyłkę ORAZ gdy sens tej zgody jest jasno określony przed podjęciem jakichkolwiek działań które mogłyby wpłynąć na skutki zaznaczenia dostępnych opcji, można tak wyrażoną zgodę uznać za zamierzoną." - przypis (ii). Otóż w skrypcie na stronie wysyłki petycji[pl] domyślnie zaznaczony jest checkbox "Chcę otrzymać informację o wynikach PROTESTU" - co stanowi właśnie naruszenie w/w zasady.

Reasumując, uważam że zachęcanie innych do składania petycji poprzez Internet i udzielanie im w tym pomocy jest słuszne i nie musi łamać ani prawa ani zasad obowiązujących w sieci. Jednak preferowaną formą powinno być nie automatyzowanie wysyłki w taki sposób jak to zorganizowano w tym wypadku, lecz ułatwienie obywatelom składania petycji - czy to przez zebranie podpisów i przedstawienie odbiorcy jednego dokumentu z ich listą, czy też poprzez przedstawienie wzoru pisma z zachętę do osobistego jego wysłania.

                                                                                                                                 

Data ostatniej modyfikacji: 19 V 2004

wersja do druku [print]

--REKLAMA-- --REKLAMA--

 

-

Przysięga głazu rzecznego

"W żadnych okolicznościach i pod żadnym pozorem nie kupię niczego, co zostało mi zaoferowane w formie niezamawianej przesyłki elektronicznej. Nigdy też nie będę forwardował do dużej liczby odbiorców listów łańcuszkowych, petycji, masowych przesyłek czy ostrzeżeń o wirusach. Niech powstrzymanie się od tego będzie moim wkładem dla przetrwania społeczności internetowej."

The Boulder Pledge

"Under no circumstances will I ever purchase anything offered to me as the result of an unsolicited e-mail message. Nor will I forward chain letters, petitions, mass mailings, or virus warnings to large numbers of others. This is my contribution to the survival of the online community."

Roger Ebert, 1996

-
 
[Lynx Friendly] [Valid CSS!] [Valid HTML 4.0!] [W3C-WAI WCAG 1.0 Level A] [Vim The Editor]
 
X X

Copyright by Łukasz Kozicki © 2002-2003
witryna hostowana przez home.pl
Privacy Policy